
Po sobotnich wydarzeniach związanych z konfliktem na linii USA–Izrael–Iran notowania ropy wzrosły, a w Irlandii ponownie pojawiają się obawy o ceny na stacjach.
Napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie tradycyjnie wpływają na rynki energii, ponieważ region ten odgrywa kluczową rolę w globalnych dostawach ropy. Informacje o ataku USA i Izraela na Iran oraz o zamknięciu Cieśniny Ormuz spowodowały wzrost cen surowca po otwarciu rynków na początku tygodnia.
Ceny paliw w Irlandii
W Irlandii reakcje są zróżnicowane: część branży paliwowej ocenia, że bieżący wpływ na ceny detaliczne jest ograniczony, natomiast przedstawiciele transportu drogowego ostrzegają przed scenariuszem szybkiego wzrostu kosztów, który mógłby przełożyć się na inflację i ceny podstawowych towarów.
Cieśnina Ormuz jest jednym z najważniejszych szlaków transportowych dla ropy naftowej. Przez ten wąski korytarz morski przechodzi około jedna piąta światowych dostaw surowca. Jej zamknięcie przez Iran zwiększa ryzyko zakłóceń w łańcuchach dostaw, podnosi koszty transportu i ubezpieczenia oraz wzmacnia niepewność na rynkach. W konsekwencji notowania ropy wzrosły po weekendzie, osiągając poziomy około dziesięć procent wyższe niż przed eskalacją.
Z perspektywy sektora paliwowego w Irlandii dotychczasowe zmiany cen detalicznych pozostają umiarkowane. Wskazywano, że po rozpoczęciu działań militarnych benzyna i olej napędowy podrożały o około dwa centy na litrze, a kerosene o około dwa i pół centa.
Jednocześnie podkreślano, że wzrost notowań ropy nie przekłada się automatycznie na proporcjonalny wzrost cen paliw gotowych, ponieważ na poziom cen hurtowych i detalicznych wpływają również kurs dolara, koszty logistyki i transportu, sytuacja podażowa w produktach rafineryjnych oraz struktura podatkowa.
Transport w Irlandii
Stowarzyszenie Irish Road Haulage Association ocenia, że eskalacja napięć w regionie może doprowadzić do przekroczenia progu 2 euro za litr oleju napędowego. W opinii organizacji taki poziom cen nie byłby problemem wyłącznie dla firm przewozowych, lecz mógłby mieć szerokie konsekwencje dla gospodarki.
Wzrost kosztów transportu zwykle przenosi się na ceny w handlu detalicznym i w sektorach silnie uzależnionych od logistyki, w tym w dystrybucji żywności oraz w branży budowlanej. Organizacja wskazuje również, że szczególnie wrażliwe na taki wzrost kosztów są małe przedsiębiorstwa i obszary poza dużymi ośrodkami miejskimi, gdzie alternatywy transportowe są ograniczone.
Przedstawiciele branży przewozowej apelują o wprowadzenie tymczasowych mechanizmów łagodzących skutki wzrostu cen paliw. Wskazują, że znaczna część ceny oleju napędowego wynika z obciążeń fiskalnych, takich jak akcyza, podatek węglowy oraz VAT, a także z innych opłat.
W ich ocenie czasowe ograniczenie części tych obciążeń mogłoby zmniejszyć presję kosztową i ograniczyć ryzyko narastania problemu dostępności cenowej paliwa w całej gospodarce. W tym kontekście pojawiają się też odniesienia do rozwiązań z 2022 roku, kiedy w reakcji na gwałtowny wzrost cen paliw po wybuchu wojny w Ukrainie wprowadzono nadzwyczajne wsparcie dla sektora transportowego.
Na rynku pojawiają się również sygnały działań mających ograniczać presję na ceny. Wskazuje się na decyzje OPEC+ dotyczące zwiększania podaży, które w założeniu mają zmniejszać obawy o niedobory i stabilizować rynek.
Ostateczny wpływ na ceny w Irlandii będzie zależał od rozwoju sytuacji w regionie, skali ewentualnych zakłóceń w transporcie morskim, reakcji rynków walutowych oraz tego, czy wzrosty cen hurtowych utrzymają się na dłużej.








