Mieszkańców Irlandii czeka fala podwyżek tej jesieni

Fala podwyżek w Irlandii wydaje się być nieunikniona – twierdzą ekonomiści.

Na rynku energii trwa kryzys. Kolejny dostawca energii elektrycznej, Panda Power, ogłosił właśnie swoją czwartą podwyżkę cen.

Podwyżka cen

Zgodnie z zapowiedzią rachunki za prąd i gaz wzrosną o 11,3%. Oznacza to, że ​​średnio trzeba będzie płacić o €172 więcej za prąd i o €130 za gaz rocznie. Po czterech podwyżkach klienci będą płacić średnio prawie €500 więcej za prąd niż dotychczas.

W zeszłym miesiącu swoje ceny prądu i gazu podniósł Bord Gáis Energy, co jest drugą podwyżką cen energii elektrycznej, w tym roku. W lipcu, także po raz drugi, podniosła ceny gazu i energii elektrycznej firma Energia.

Także Airtricity podniosło ceny – energii elektrycznej o 10,6%, a gazu o 10,7% – dodając średnio €118 do rachunku za energię elektryczną i €84 do rachunku za gaz rocznie.

Flogas ma wprowadzić własną podwyżkę cen 18 września – trzecią dużą podwyżkę w tym roku – zwiększając koszty o €247 za prąd i o €171 za gaz rocznie.

Electric Ireland odnotowała tylko jeden wzrost cen w tym roku. Ale ekonomiści uważają, że dostawca wprowadzi swoje podwyżki już w najbliższym czasie – ze względu na początek sezonu jesienno-zimowego.

Według Eurostatu ceny energii elektrycznej w Irlandii są już powyżej średniej Unii Europejskiej i są na czwartym miejscu w całej wspólnocie. Ceny gazu zajmują siódme miejsce.

Dostawcy twierdzą, że podwyżki cen wynikają z globalnego wzrostu hurtowych kosztów energii. Hurtowe ceny energii elektrycznej potroiły się w ciągu ostatniego roku i są najwyższe od 2018 roku.

Dodatkowo kryzys jest napędzany przez wielomiesięczne przestoje fabryk, które spowodowały duży wzrost kosztów wszystkiego, od materiałów budowlanych, mebli, wyposażenia, po komputery czy samochody.

Wzrost cen żywności

Mieszkańcy Irlandii muszą też liczyć się ze wzrostem cen żywności, który przewidziano jeszcze w tym roku. Już teraz dostawcy informują hurtownie o podwyżkach.

Wzrost cen wynika nie tylko z kryzysu pandemii, lecz także z warunków w sektorze handlu po Brexicie – jak twierdzą ekonomiści.