“O Boże na bok” – obsługa Ryanair do pasażera. Historia Pani Moniki, która leciała z Wrocławia do Dublina.

Na nasz KONTAKT 24H otrzymaliśmy list od Pani Moniki, która opisuje przeżycia podczas lotu z Wrocławia do Dublina z zeszłego tygodnia.

Treść wiadomości:


Witam Panie Robercie mam historię, która może zainteresuje Pana i naszych rodaków korzystających z monopolu Ryanaira na locie Wrocław – Dublin. Wklejam treść wiadomości wysłanej do Ryanaira.

Witam! Mam nadzieję, że tym razem otrzymam profesjonalną odpowiedź z Państwa strony. W zeszłym tygodniu 27/08/2017 mieliśmy wykupiony 3 miesiące temu lot z Wrocławia do Dublina o godzinie 21.25. Zgodnie z państwa procedurą zrobiliśmy odprawę. Na odprawie pojawiły się miejsca 00, co nas zaniepokoiło i pierwszym krokiem było napisanie do Was na Live Chat, w celu wyjaśnienia co to oznacza. Bardzo uprzejma Pani Milena wyjaśniła, że nie ma powodu do niepokoju, ponieważ lot nie jest przydzielony i Obsługa Pokładu przydzieli nam miejsca już w samolocie.

W spokoju przyjechaliśmy na lotnisko, równie spokojnie nadaliśmy bagaż męża przy odprawie bagażowej. Dalej równie spokojnie czekaliśmy w kolejce do samolotu aż do momentu, kiedy bezceremonialnie zostaliśmy z niej wyrzuceni przy skanowaniu kodu odprawy. Mało uprzejma Pani z identyfikatorem „Ryanair” powiedziała tylko – „O Boże na bok” bardziej uprzejma Pani z identyfikatorem obsługi lotniska Wrocław wyjaśniła nam, że to overbooking, który stosowany jest w każdej znanej jej dotychczas linii lotniczej. Doradziła bardzo zestresowana jednak wciąż uprzejma i profesjonalna, że nie pozostaje nam nic innego jak stać „z boku” i czekać, aż jeden z pasażerów się nie pojawi i dostaniemy jego miejsce.

Żadnych dodatkowych informacji – przypominam, że główny bagaż męża został zapakowany do luku bagażowego w samolocie. Po chwili z brakiem empatii i uprzejmości kolejne 2 osoby zostały wyciągnięte z kolejki z konsekwentnym brakiem udzielenia informacji. Zaczęliśmy zadawać „niewygodne pytania” obsłudze Ryanair takie jak:

Ile jest miejsc w samolocie i co w przypadku kiedy jednak wszyscy się pojawią?

Niestety linia lotnicza „milcząc”, unikała naszych pytań ze sprawnością akrobaty. Miła Pani z lotniska powiedziała, że leci jedna osoba z naszej 4 – jako, że byłam pierwsza w kolejce, zdecydowaliśmy z mężem, że ja lecę, on „jakoś” wróci. I tu zaczyna się kolejna części historii – bagaż przypisany na odprawę męża, który „jakoś” wróci, odprawy również na jego telefonie, jako że takich atrakcji się nie spodziewaliśmy.

Zero empatii, suche informacje, że to kiepsko (tu kilka epitetów), bo ten bagaż na „niego, nie na nią i Dublin może cofnąć” i jeszcze bardziej kiepsko z tą odprawą „bo na jego telefonie, a ona nie ma” – kwintesencja obsługi klienta w pigułce. Bagaż udało się przekierować na moją odprawę, a mnie wejść na pokład samolotu bez odprawy – zostałam opisana Obsłudze Pokładu w dość kuriozalny sposób… szczęśliwie doleciałam.

Obsługa lotniska Wrocław zabukowała następny dostępny lot do Dublina – jedyny dostępny w tym tygodniu z pobliskich lotnisk. Z Berlina następnego dnia. Udało się po 24 godzinach – mąż wrócił do domu. Dodam, że sam zorganizował transport do Berlina na własny koszt. I tu się rodzi wiele pytań z naszej strony – overbooking zdarza się, to zrozumiałe, ale Ryanair w swoim policy owego nie stosuje.

Brak miejsca? Ok byliśmy ostatni do check in i padło na nas – możemy to zrozumieć. Niestety nie możemy zrozumieć, że na żadnym etapie komunikacji z Obsługą klienta nie dostaliśmy informacji, że możemy nie polecieć. Primo, bo moglibyśmy uprzedzić o sytuacji naszych pracodawców, secundo – dać znać naszym bliskim o zaistniałej sytuacji, aby na nas poczekali na lotnisku i bezpiecznie zabrali na noc do domu.

Jestem w kontakcie z Obsługą Klienta Ryanaira i z niecierpliwością oczekuję jakie kruczki prawne pozwolą im nas potocznie “spławić”. Ryanair nie zrobił nic, aby nam pomóc w zaistniałej sytuacji.

Pozdrawiam serdecznie, Monika


Jeżeli chcecie nas o czymś poinformować – napiszcie na nasz: KONTAKT 24H.