Obsługa pokładowa Ryanair zmuszana jest jeszcze mocniej namawiać pasażerów na zakup gotowych dań, zdrapek i innych produktów podczas lotu.

Sprawa jest bardzo poważna. Zgłosił się do nas jeden z pracowników linii lotniczych Ryanair. Informuje on o kontrowersyjnych praktykach obowiązujących podczas lotu i obsługi pasażerów:


Treść listu:

Ja pracuję już prawie 10 lat i mógłbym książkę napisać na ten temat.

Według naszych informacji i zarządzeń od kierownictwa z głównej siedziby w Dublinie na każdym locie powyżej 1 h 45 min powinniśmy zrobić min. 2 serwisy z drinkami, jedzeniem, oprócz tego 2 razy przejść przez kabinę oferując pasażerom zdrapki, 2 razy serwis z perfumami i kremami i kosmetykami, pozbierać śmieci min. 2-3 razy, oprócz tego zaraz po starcie policzyć cały bar i zebrać zamówienia na gorące posiłki.

Oczywiście to jest niewykonalne, także robimy tylko to, na co czas nam pozwoli.

Zawsze pracujemy jeden tydzień rano, 3 dni wolnego, kolejny tydzień popołudniami i 3 dni wolnego itd.

Np. pracujemy od 5.30 czy 6 rano do 15, czy 16, po 10 hrs on duty przychodzimy do biura na lotnisku, liczymy jeszcze raz pieniądze, umieszczamy je w sejfie i musimy zawsze spowiadać się do naszych przełożonych, którzy wszystko widzą w systemie ile produktów w danych ilościach sprzedaliśmy. Tutaj tzw. debriefing trwa od 5-25 min. Musimy spowiadać się, dlaczego nie osiągnęliśmy targetu na zdrapki, gorące jedzenie, perfumy itd. Co więcej co m-c lub dwa dostajemy pisemne upomnienia, że jeśli ponownie nie osiągniemy targetów to za karę wyślą nas do innych baz, kilka tys. km od naszych domów, rodziny, znajomych itd.

Kolejna kara dla przełożonych na pokładzie samolotu tzw. Pursera jest zmniejszenie rangi do zwykłego stewarda, które wiąże się z utratą sporej części wypłaty.

Zgodnie z naszym manualem na każdym locie każdy z nas musi mieć przynajmniej 20 min., co jest praktycznie nieosiągalne, zwłaszcza jak pracujemy popołudniami, ze względu na dużo obowiązków. Pasażerowie więcej kupują popołudniami, rano dużo osób śpi, wiec mamy 20-30 min. czasu wolnego by zjeść spokojnie śniadanie.

Ryanair jako chyba jedyne linie lotnicze w Europie o ile nie na świecie swoim pracownikom nie zapewnia darmowej wody, kawy, herbaty, kanapek, jogurtów itd. Zarówno stewardzi jak i piloci musza sobie sami kupić w sklepie, zanim przyjdą do pracy posiłki na kolejne 10-12 h pracy, łącznie nawet z kawą i wodą. Jeśli chcą coś z baru zarówno załoga, jak i piloci to musimy płacić całą sumę 100% tak jak każdy pasażer, bez żadnych zniżek.

Ryanair obniżył ceny biletów i dlatego chce, byśmy więcej sprzedawali na pokładach samolotów, bo ma duże zyski z tego powodu. To jest zrozumiałe, ale nielegalne jest to, że jesteśmy jak McDonald, tylko, że w powietrzu i nas straszą, że jeśli nie sprzedamy odpowiedniej ilości produktów i nie osiągniemy targetów po raz kolejny, to albo nas zwolnią, albo stracimy stanowisko, albo przeniosą nas do innych krajów, gdzie nie chcemy mieszkać.


Dane autora listu do wiadomości redakcji.