Szlachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz… – tak napisał Jan Kochanowski.

Często zajmowałem się różnymi sprawami dotyczącymi irlandzkiej służby zdrowia. Przepełnione szpitale, problemy z lekarzami GP. Od czwartku osobiście testuję irlandzką służbę zdrowia jako pacjent.

Lekarz GP i diagnoza (23/03/2017)

Dzień jak codzień – niczego nie zapowiadał szczególnego. Po powrocie z pracy zacząłem odczuwać ból z lewej strony pleców. Podejrzewałem prozaiczne przyczyny – zmęczenie itp. Po tym, jak już nie mogłem wytrzymać z bólu, zdecydowałem się na wizytę u swojego lekarza GP. To doświadczony lekarz (leczy głównie odgazowanym Seven Up i paracetamolem), który tylko na mnie spojrzał i już wiedział. Szybkie badanie moczu i krwi i diagnoza – kamień nerkowy. Niestety nie mógł podać mi zastrzyku przeciwbólowego, bo część pacjentów po nim mdleje… Wezwano ambulans.

Pogotowie ratunkowe

Nie wiem jak działa najnowszy system ratownictwa – ale nie działa dobrze. W systemie sprawdzono, gdzie jest najbliższy ambulans i wysłano go po mnie do mojego lekarza GP. Czekałem prawie dwie godziny, bo ratownicy nie mogli znaleźć adresu w samym centrum miasteczka, w którym mieszkam. Ból był tak silny, że przy badaniu wymiotowałem i leżałem na podłodze trzymając się krzesła.

Jak już znaleźli adres – po kilkunastu telefonach recepcjonistki lekarza, zaczęli udzielać mi pomocy. Tu muszę przyznać, że ci ludzie wiedzą, co robią i są pełni poświęcenia. Dostałem pięć dawek morfiny i jakieś inne leki i przewieźli mnie do CUH w Cork (Cork University Hospital).

Szpital w Cork – Cork University Hospital

Każda osoba trafia na odział ratunkowy. To, co tam zobaczyłem, zszokowało mnie. Ludzie byli wszędzie. Sale pełne pacjentów. Do tego brakowało już miejsca i łóżek na korytarzach. Podziwiam tych lekarzy i pielęgniarki, którzy muszą pracować w tych warunkach.

Po około godzinie byłem już po tomografii komputerowej, gdzie zobaczyłem przyczynę moich cierpień. Kamień, który wyszedł z lewej nerki – nazwałem go Brutus. Otrzymałem receptę na tabletki przeciwbólowe i wróciłem do domu, aby go urodzić. Niestety kolejny atak bólu i kolejna wizyta w szpitalu miała miejsce w piątek. Zostałem na noc i podpisałem zgodę na operację w sobotę. Jednak po rozmowie z lekarzem o potencjalnych konsekwencjach zabiegu – podjąłem decyzję o powrocie do domu i kolejnej próbie rodzenia.

Operacja usunięcia Brutusa

Trzeci atak bólu w niedzielę. Kolejny dojazd do szpitala w mękach. Kolejne prześwietlenie. Kamień utknął i ostateczna decyzja o operacji. Przewieźli mnie z oddziału ratunkowego na urologię. Byłem na silnych lekach przeciwbólowych na morfinie. Pielęgniarka, która zobaczyła, że wstałem z łóżka powiedziała, że miło widzieć tutaj pacjenta, który chodzi.

W poniedziałek po południu przewieźli mnie na salę operacyjną. Pamiętam tylko panią anestezjolog. Potem operacja i wybudzanie. Brutus wyciągnięty i oddany do analizy. Zobaczyłem również, że coś ze mnie wystaje… Stent mam mieć usunięty dopiero w czwartek.

Podsumowanie

Przyznam, że mam jak najlepsze zdanie o lekarzach i pielęgniarkach. Pracują ciężko i w trudnych warunkach. Problemem są finanse na służbę zdrowia i brak łóżek w szpitalach. Jako pacjent uważam, że otrzymałem pomoc i ulgę w cierpieniu. Czekam w domu do czwartku na kolejną wizytę w szpitalu. Mają wyjąć ze mnie to, co tam zostawili.