
Kierowcy w Irlandii ponownie coraz mocniej odczuwają ceny na stacjach, a najnowsze sygnały płynące z rządu wskazują, że szybka poprawa sytuacji może nie nadejść.
Jeszcze niedawno poziom 2 euro za litr paliwa był traktowany jako granica, której rząd chciał za wszelką cenę uniknąć. Teraz na części stacji benzynowych diesel już przekroczył ten poziom, a przedstawiciele władz zaczynają otwarcie mówić o scenariuszu, w którym wysokie ceny pozostaną z kierowcami na znacznie dłużej.
Ceny paliw w Irlandii
Fuel for Ireland, organizacja reprezentująca firmy z branży paliwowej, potwierdziła, że na niektórych stacjach cena oleju napędowego przekroczyła 2 euro za litr. To poziom szczególnie dotkliwy dla osób, które nie mają realnej alternatywy dla samochodu.
Problem najmocniej odczuwają mieszkańcy terenów wiejskich, mniejszych miejscowości oraz osoby dojeżdżające codziennie wiele kilometrów do pracy. W ich przypadku wzrost ceny o kilkanaście czy kilkadziesiąt centów na litrze może przełożyć się na znacznie wyższe miesięczne wydatki. Dodatkowym problemem pozostają koszty oleju opałowego oraz energii, które również wpływają na budżety gospodarstw domowych.
Cena 2 euro za litr ma w Irlandii nie tylko znaczenie ekonomiczne, ale również polityczne. Wcześniej przekroczenie tego poziomu doprowadziło do protestów paliwowych w całym kraju. Demonstracje i blokady dróg wywarły wówczas znaczną presję na rząd.
W odpowiedzi wprowadzono pakiet wsparcia o wartości około 750 mln euro. Obejmował on między innymi obniżenie akcyzy na paliwa oraz wstrzymanie części planowanych podwyżek podatkowych.
Obecne rozwiązania podatkowe pozwalają kierowcom płacić około 30 centów mniej za litr, niż wynosiłaby cena bez ulg. Mimo tego na części stacji diesel ponownie przekroczył symboliczną granicę 2 euro.
Podwyżka cen paliw w Irlandii
Jeszcze niedawno źródła rządowe określały 2 euro za litr jako poziom psychologicznie istotny, którego władze nie chciały przekroczyć. Teraz ton wypowiedzi jest wyraźnie inny.
Taoiseach Micheál Martin przyznał, że państwowa grupa ekspertów zajmująca się dostępnością i kosztami energii ostrzegła rząd przed możliwością utrzymywania się cen paliw powyżej tego poziomu. Według analiz obecna sytuacja może nie być jedynie krótkotrwałym skokiem cen.
Władze coraz częściej wskazują na niestabilność na Bliskim Wschodzie, sytuację geopolityczną oraz rosnące ryzyko na rynkach energii jako czynniki, które są już uwzględniane w cenach paliw.
To właśnie tutaj pojawia się najbardziej niepokojąca dla kierowców prognoza. Według informacji przekazanych rządowi przez ekspertów ceny benzyny i diesla przekraczające 2 euro za litr mogą stać się w Irlandii nowym, długotrwałym poziomem odniesienia.
Rząd nie chce jednak wskazywać konkretnej ceny, po przekroczeniu której automatycznie uruchomione zostałyby kolejne działania pomocowe. Powodem ma być duża zmienność sytuacji oraz konieczność uwzględnienia innych wydatków budżetowych. W praktyce oznacza to, że kierowcy nie mają obecnie gwarancji, iż przekroczenie 2 euro za litr doprowadzi do natychmiastowej kolejnej obniżki podatków.
Jeszcze dalej poszedł minister energii Daragh O’Brien. Według niego obecny podwyższony poziom cen może utrzymać się przez kolejnych 12 do 24 miesięcy. Co istotne, nawet szybkie zakończenie kryzysu na Bliskim Wschodzie nie musi oznaczać natychmiastowego spadku cen.
Wpływ na rynek mają bowiem również szkody infrastrukturalne, problemy w łańcuchach dostaw oraz wyższa premia za ryzyko doliczana do cen produktów rafinowanych. Oznacza to, że powrót do wcześniejszych poziomów cen może zająć znacznie więcej czasu, niż oczekiwaliby kierowcy.
Wsparcie dla mieszkańców
Rosnące ceny paliw wywołują coraz większą presję wewnątrz koalicji. Część parlamentarzystów domaga się maksymalnego możliwego wsparcia dla gospodarstw domowych, zwłaszcza tych, które są uzależnione od samochodu.
Pojawiają się jednak także głosy ostrzegające przed nadmiernymi wydatkami państwa. Utrzymywanie niskiej ceny paliwa poprzez kolejne obniżki podatków może kosztować budżet miliardy euro, dlatego rząd szuka rozwiązań, które nie będą opierały się wyłącznie na tymczasowych ulgach.
Jednym z najważniejszych elementów obecnego wsparcia pozostaje obniżona akcyza na paliwa. Jej obowiązywanie zostało przedłużone, jednak kolejne decyzje w tej sprawie będą zależały od sytuacji na rynku oraz stanu finansów publicznych.
Rząd analizuje, czy zamiast podejmować decyzje co kilka tygodni lub miesięcy, możliwe będzie stworzenie rozwiązania zapewniającego gospodarstwom domowym większą przewidywalność. Nie oznacza to jednak, że dalsze przedłużanie ulg jest przesądzone.
Granty energetyczne
Równolegle rząd przygotowuje rozwiązania, które mają zmniejszać koszty energii w dłuższej perspektywie. Minister energii zapowiedział, że w nadchodzącym budżecie mogą pojawić się nowe granty energetyczne. Nie chodzi jednak o proste zwiększenie wysokości już istniejących dopłat. Rozważane są nowe programy, które mogłyby zachęcić gospodarstwa domowe do inwestowania w rozwiązania pozwalające ograniczyć zużycie energii oraz rachunki.
Jednym z rozważanych pomysłów są granty na domowe magazyny energii. Takie baterie mogą pozwolić właścicielom paneli fotowoltaicznych przechowywać wyprodukowany prąd i wykorzystywać go wtedy, gdy jest najbardziej potrzebny.
Ministerstwo analizuje również zmianę sposobu wypłacania dotacji. Obecnie wiele gospodarstw domowych musi najpierw samodzielnie sfinansować inwestycję, a dopiero później ubiegać się o zwrot części pieniędzy. Nowy system mógłby sprawić, że grant byłby uwzględniany już w momencie zakupu, a klient płaciłby od razu niższą kwotę. Dla rodzin, które nie dysponują dużymi oszczędnościami, mogłoby to znacząco ułatwić skorzystanie z programu.









