
Wiele gospodarstw domowych w Irlandii nadal mocno odczuwa rosnące koszty codziennego życia. Ekonomiści ostrzegają, że to jeszcze nie koniec.
Inflacja w Irlandii lekko spadła, ale dla przeciętnego mieszkańca kraju trudno mówić o wyraźnej poprawie. Energia, usługi i codzienne zakupy nadal kosztują więcej niż rok temu, a ekonomiści ostrzegają, że obecne uspokojenie sytuacji może nie potrwać długo.
Inflacja w Irlandii
Według wstępnych danych Centralnego Urzędu Statystycznego (CSO) ceny towarów i usług w Irlandii były w lipcu 2026 roku o 3,1 proc. wyższe niż w tym samym miesiącu poprzedniego roku. W czerwcu roczna inflacja wynosiła 3,2 proc., dlatego najnowszy wynik oznacza niewielki spadek. W porównaniu z poprzednim miesiącem ogólny poziom cen nie zmienił się.
Dane zostały obliczone na podstawie zharmonizowanego indeksu cen konsumpcyjnych HICP. Jest to wskaźnik używany do porównywania inflacji w krajach Unii Europejskiej. Dla porównania średnia inflacja w strefie euro wynosiła w czerwcu 2,8 proc. Oznacza to, że ceny w Irlandii nadal rosły szybciej niż przeciętnie w krajach korzystających z euro.
Największym problemem pozostają ceny energii. W lipcu spadły one o około 1,7 proc. w porównaniu z czerwcem, ale nadal były o 6,5 proc. wyższe niż rok wcześniej. Pokazuje to, że nawet chwilowy spadek cen nie zniwelował wcześniejszych podwyżek. Koszty prądu, ogrzewania i paliw wciąż mają duży wpływ na wydatki rodzin.
Sytuację dodatkowo komplikuje konflikt na Bliskim Wschodzie. Napięcia na światowych rynkach mogą prowadzić do wzrostu cen ropy, a to z kolei może przełożyć się na droższe paliwo i wyższe koszty transportu. Jeżeli taka sytuacja się utrzyma, podwyżki mogą z czasem dotknąć również innych produktów i usług.
Ceny w Irlandii
Ceny żywności wzrosły w lipcu o około 0,3 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. W skali roku były wyższe o 0,8 proc. Na tle energii i usług jest to stosunkowo niewielki wzrost. Nie oznacza to jednak, że ceny w sklepach zaczną spadać.
Wyższe koszty energii mogą z opóźnieniem wpłynąć na produkcję żywności, jej transport, magazynowanie i sprzedaż. W praktyce może to oznaczać kolejne podwyżki na sklepowych półkach w następnych miesiącach.
Znacznie szybciej rosły ceny usług. W lipcu zwiększyły się o 0,8 proc., a w ciągu roku o 3,7 proc. Do tej grupy należą między innymi usługi transportowe, gastronomiczne, hotelarskie, naprawcze i specjalistyczne. Wzrost cen usług jest ważnym sygnałem, ponieważ pokazuje, że inflacja nie dotyczy już tylko energii i żywności. Obejmuje coraz więcej obszarów codziennego życia.
Ostrzeżenie ekonomistów
Niewielki spadek inflacji może okazać się krótkotrwały. Ekonomiści ostrzegają, że wyższe koszty energii mogą stopniowo przechodzić na kolejne części gospodarki. Przedsiębiorcy płacą więcej za transport, ogrzewanie, produkcję i przechowywanie towarów.
Część tych kosztów może zostać później przeniesiona na klientów. W efekcie jesienią mogą podrożeć nie tylko paliwa i energia, ale również żywność, usługi oraz inne produkty codziennego użytku.
Najnowsze badanie nastrojów konsumenckich pokazuje, że mieszkańcy Irlandii nadal najbardziej obawiają się kosztów życia. Aż 42 proc. badanych uznało wydatki gospodarstw domowych za najważniejszy problem gospodarczy. Na drugim miejscu znalazła się sytuacja mieszkaniowa, którą wskazało 15 proc. respondentów.
Kolejne 7 proc. badanych zwróciło uwagę na wpływ światowych konfliktów na gospodarkę. Największe obawy dotyczą osób w wieku od 35 do 55 lat. Jest to grupa, która często ponosi jednocześnie koszty kredytów, wychowania dzieci, transportu i utrzymania domu.






