POLONIA IRLANDIA

Sąd Okręgowy wydał wyrok w sprawie Polki, która miała wypadek na jednym z torów kartingowych w Irlandii.

Alicja M. wniosła sprawę do sądu przeciwko właścicielowi centrum kartingowego w Dublinie, po tym jak podczas pobytu na torze uderzyła w barierki, wypadła z go-karta i odniosła obrażenia.

Jak doszło do wypadku?

Kobieta zeznała w sądzie, że gdy ścigała się z przyjaciółmi, jej pojazd został w pewnym momencie uderzony przez inny go-kart i to spowodowało jej wypadek. Alicja M. uważa, że nie doszłoby do obrażeń, gdyby w pojeździe były zainstalowane pasy bezpieczeństwa.

W wyniku wypadku doszło do urazu jej kości ogonowej, pośladków i tkanek miękkich, przez co miała problemy z siedzeniem przez dwa tygodnie. Narzekała również na ból w okolicy środkowej części odcinka piersiowego kręgosłupa. Badania rentgenowskie wykazały skoliozę, a zdaniem lekarza bóle, które odczuwała, pasowały do rodzaju wypadku, jakiemu uległa.

Alicja M. poddała się zabiegom fizjoterapii, a także przez pewien czas zmuszona była do zażywania leków przeciwbólowych i leków o działaniu przeciwzapalnym.

Finał sprawy w sądzie w Irlandii

Strona pozwana udowodniła, że w go-kartach nie ma zainstalowanych pasów bezpieczeństwa, ponieważ w razie kolizji dla pasażerów bezpieczniej jest zostać wyrzuconym z pojazdu niż zostać pod nim uwięzionym. Pojazdy te są traktowane podobnie jak motocykle i quady, w których także nie ma zainstalowanych pasów.

Sędzia wydał wyrok w sprawie jej roszczeń o zaniedbanie i odniesione obrażenia. Zdaniem sędziego kobiecie nie udało się udowodnić, że właściciel toru kartingowego dopuścił się zaniedbania. Wyraził też opinię, że sport ten wiąże się z ryzykiem, czego kobieta powinna być świadoma.

Na tej podstawie sąd odrzucił jej wniosek o odszkodowanie w wysokości €60.000, lecz jednocześnie zrezygnował z obciążenia Alicji M. kosztami postępowania sądowego.