Ceny nieruchomości w Irlandii - Rynek wchodzi w nową fazę

Na irlandzkim rynku nieruchomości pojawiły się nowe sygnały, które mogą mieć znaczenie dla osób śledzących ceny domów i mieszkań w całym kraju.

Najnowsze dane pokazują, że na rynku nieruchomości w Irlandii znów dzieje się coś, co może przyciągnąć uwagę zarówno kupujących, jak i obserwatorów rynku. Zmiany są wyraźne, a ich skutki mogą być odczuwalne w wielu częściach kraju.

Nieruchomości w Irlandii

Irlandzki rynek mieszkaniowy pozostaje w fazie wyraźnego wzrostu, a najnowsze dane z Central Statistics Office pokazują, że tempo podwyżek cen znów lekko przyspieszyło. W ciągu 12 miesięcy do końca stycznia 2026 roku ceny nieruchomości mieszkalnych wzrosły o 7 proc., podczas gdy miesiąc wcześniej roczny wzrost wynosił 6,9 proc.

To pozornie niewielka zmiana, ale dla osób planujących zakup domu lub mieszkania oznacza dalsze pogorszenie dostępności nieruchomości i jeszcze większą presję finansową.

Podobnie jak w poprzednich miesiącach, szybszy wzrost cen odnotowano poza Dublinem niż w samej stolicy. Roczna inflacja cen nieruchomości poza Dublinem wyniosła 7,7 proc., podczas gdy w Dublinie było to 6,1 proc. Mimo tego to właśnie stolica pozostaje najdroższym rynkiem mieszkaniowym w kraju i nadal wyraźnie wyprzedza resztę Irlandii pod względem poziomu cen.

W samym Dublinie ceny domów wzrosły o 5,6 proc., a mieszkań o 7,8 proc. Najsilniejszy wzrost cen domów odnotowano w Dublin City, gdzie sięgnął on 8 proc. Zdecydowanie spokojniej sytuacja wyglądała w Fingal, gdzie ceny wzrosły o 3,8 proc. Zestawienie tych danych z wynikami z poprzednich miesięcy sugeruje, że rynek w stolicy ponownie zaczyna nabierać rozpędu.

Ceny nieruchomości w Irlandii

Jednym z najmocniejszych trendów widocznych w najnowszych statystykach jest silny wzrost cen mieszkań. Poza Dublinem ceny domów wzrosły o 7,3 proc., ale w przypadku mieszkań wzrost sięgnął aż 12,3 proc. To właśnie ten segment coraz mocniej napędza cały rynek i pokazuje, że problemy z podażą dotyczą już nie tylko domów jednorodzinnych, ale również lokali mieszkalnych w budynkach wielorodzinnych.

Największy wzrost cen domów poza Dublinem odnotowano w Laois, Longford, Offaly i Westmeath. Tam ceny wzrosły aż o 15,9 proc., co pokazuje, że presja cenowa coraz wyraźniej przesuwa się także do regionów, które jeszcze niedawno uchodziły za bardziej dostępne cenowo. Na drugim końcu zestawienia znalazł się Mid-West, czyli Clare, Limerick i Tipperary, gdzie wzrost wyniósł 5,6 proc.

Obecna sytuacja pokazuje, jak bardzo zmienił się irlandzki rynek nieruchomości od czasu załamania po okresie Celtic Tiger. Ceny nieruchomości mieszkalnych w całym kraju są dziś o 25,3 proc. wyższe niż podczas poprzedniego szczytu rynku w kwietniu 2007 roku. W Dublinie poziom cen jest o 10,7 proc. wyższy niż podczas lokalnego szczytu z lutego 2007 roku, natomiast poza stolicą ceny są już o 27,5 proc. wyższe niż rekord ustanowiony w maju 2007 roku.

Jeszcze bardziej wymowne są dane pokazujące skalę odbicia od najniższych poziomów po kryzysie. W skali kraju ceny wzrosły o 179,4 proc. od dołka z początku 2013 roku. W Dublinie wzrost od minimum z lutego 2012 roku wyniósł 174,2 proc., a poza stolicą ceny są dziś o 193,4 proc. wyższe niż w najniższym punkcie z maja 2013 roku. Oznacza to, że w wielu regionach kraju rynek nie tylko odrobił straty po kryzysie, ale dawno wszedł już na poziomy znacząco wyższe niż w czasach poprzedniej bańki.

Budowa domów w Irlandii

Za utrzymującą się inflację cen nieruchomości wciąż odpowiada przede wszystkim niedobór mieszkań i domów. Popyt pozostaje wysoki, a dodatkowo napędzają go wzrost liczby ludności oraz poprawa realnych dochodów w ostatnich latach. To połączenie sprawia, że rynek pozostaje bardzo napięty, a każda ograniczona liczba ofert szybko przekłada się na wzrost cen.

Pewnym sygnałem poprawy mogą być dane dotyczące pozwoleń na budowę. W 2025 roku liczba domów, które otrzymały pozwolenie, wzrosła o 7,9 proc. rok do roku. Szczególnie istotne jest to, że w ostatnich trzech miesiącach 2025 roku liczba wydanych pozwoleń była niemal o jedną piątą wyższa niż w tym samym okresie rok wcześniej. Może to sugerować, że w systemie pojawia się więcej zatwierdzonych inwestycji, które w dłuższej perspektywie mogłyby pomóc złagodzić presję cenową.

Sama liczba pozwoleń nie wystarczy jednak do uspokojenia rynku. Kluczowe będzie to, czy zatwierdzone projekty rzeczywiście przełożą się na ukończone i oddane do użytku domy. Dopiero realny wzrost podaży może ograniczyć tempo wzrostu cen, które obecnie nadal pozostaje zbyt wysokie z punktu widzenia kupujących.