Polacy oskarżeni o morderstwo w Irlandii

Rozpoczął się proces dwóch Polaków oskarżonych o morderstwo, do którego doszło w 2017 roku w Irlandii.

Rozpoczął się proces dwóch Polaków oskarżonych o morderstwo Ludovila Pasztor. Do tragicznego zdarzenia doszło 21/02/2017 w Fermoy w hrabstwie Cork.

Morderstwo na parkingu w Irlandii

Początkowo uważano, że ofiarą był również polski obywatel. Okazało się jednak, że śmierć poniósł obywatel węgierskiego pochodzenia. Mężczyzna poniósł śmierć w wyniku pojedynczego uderzenia w głowę metalowym lub żelaznym prętem – więcej na ten temat: To nie Polak zginął. Nowe okoliczności bójki z udziałem trzech Polaków na stacji benzynowej

Polacy oskarżeni o morderstwo w Irlandii

Tomasz W. i Marcin S. stanęli właśnie przed sądem w Cork, w zeszłym tygodniu swoje zeznanie złożył przyjaciel ofiary Mariusz O. zeznał on, że w dniu zabójstwa z kolegą spożywali alkohol na parkingu dla kierowców tirów przy stacji Amber w Carrrignagroghera, Fermoy, County Cork.

Zeznania przed sądem w sprawie morderstwa w Irlandii

Świadek poinformował w sądzie, że wiele lat przyjaźnił się z Ludovilem, który znał język polski. Mężczyźni udali się w drogę na stację benzynową, aby zakupić więcej alkoholu. Usłyszeli rozmawiających Polaków i podeszli do nich.

Mariusz O. przyznał, że był pijany i nie pamięta o czym rozmawiali, jednak wie, że była to niemiła rozmowa. Wrócili do domu Mariusza O. i nadal spożywali alkohol.

W pewnym momencie Ludovil poprosił go, żeby dał mu jakiś metalowy pręt, bo „chciał pokazać kto tu jest prawdziwym Polakiem”. Zabrali więc ze sobą dwa pręty ze starej trampoliny, wrócili na parking i podeszli do ciężarówki, w której siedział Tomasz W. i Marcin S.

Świadek zeznał, że mężczyźni wyskoczyli z ciężarówki i zaczęli ich gonić. Wyrwali im pręty i zaczęli ich nimi okładać. Mariusz O. znalazł się na ziemi i stracił przytomność. Kiedy ją odzyskał, rozpoczął akcję reanimacyjną Ludovila i wezwał pomoc.

Obrońca Tomasza W. stwierdził, że Mariusz O. i ofiara kłócili się między sobą podczas pierwszej wizyty na stacji paliw. Mariusz O. zaprzeczył. Obrońca zapytał go również o powód, dla którego mężczyźni mieli ze sobą metalowe pręty. Świadek odpowiedział, że nie wie, „nikt o tym nie myślał”.